Zaproszenie

 


 

 



Nasze spotkania

Wspólnotowe uwielbienie - I środa miesiąca, g. 19.30

Msza wspólnotowa - III sobota miesiąca, g. 19.30

Msza św. z modlitwą o uzdrowienie - III środa miesiąca, g. 18.00

 

 

Rekolekcje ewangelizacyjne

Rekolekcje ewangelizacyjne to ważne przeżycie dla każdego z nas. Na nich spotkaliśmy Jezusa i zmieniliśmy nasze życie. Organizujemy je dla tych, z którymi pragniemy podzielić się swoim odkryciem. Rekolekcje trwają 9 tygodni. Co tydzień (jak dotąd w niedzielę) jest konferencja i spotkanie w grupie dzielenia z animatorem. W tygodniu codziennie czytamy krótki tekst Pisma św. Ważnym momentem rekolekcji są dwa dodatkowe spotkania: modlitwa o uzdrowienie wewnętrzne i o wylanie darów Ducha Świętego.

Dotychczas prowadziliśmy jako Wspólnota rekolekcje ewangelizacyjne w Myślenicach, Mszanie Dolnej i Sułkowicach.

 

Świadectwo Piotra po Rekolekcjach Ewangelizacyjnych Odnowy w Parafii św. Brata Alberta w Myślenicach w 2017/2018 r.

Nie mam pojęcia, po co tutaj jestem?

Mam prawie czterdziechę na karku, dwójkę wspaniałych dzieci i wspaniałą żonkę. W moim życiu nie wydarzyła się żadna tragedia: nikt nie umarł tragicznie, nie było ciężkiej choroby u nikogo w rodzinie. Ba! Pan Bóg darzył mnie wyjątkowo hojnie: urodziła się kochana córeczka Alicja, a nad porodem czuwał personel medyczny, który był nie tylko profesjonalny, ale przede wszystkim służył pomocą moim ukochanym na każde zawołanie. Dziś wiem, że to Pan Bóg postawił cudownych ludzi na naszej drodze, nie inaczej.
Rok 2017 był dla mnie osobiście wyjątkowo ciężki. Od stycznia zacząłem odczuwać cierpienie. Każdy dzień był coraz trudniejszy i cięższy. Doszło do tego, że zacząłem płakać. Przy czym określenie „płakać” jest za słabe, aby opisać mój stan. Szlochałem tak, jakbym odczuwał głęboką stratę za najbliższą osobą, jakbym stał nad grobem. Mój ból wylewał się ze mnie nieoczekiwanie, czarna rozpacz nadchodziła nawet w pracy. Radziłem sobie w ten sposób, że wychodziłem do jednoosobowej łazienki, a mój szloch nie był słyszalny zewnątrz dzięki bardzo hałasującemu wiatrakowi od wentylacji. Ta ubikacja była niemym świadkiem mojej rozpaczy, a cztery ściany stały się świątynią do której zapraszałem Matkę Bożą, Pana Jezusa i moich ulubionych świętych.
Równolegle dowiedziałem się o rozpoczęciu rekolekcji w mojej parafii. Pan Bóg przez usta mojej żonki zaprosił mnie do uczestnictwa w nich. Poszedłem, bo byłem ciekawy, co zobaczę. Spodziewałem się klasycznego jednorazowego spotkania na Mszy Świętej, zakończonej kazaniem. Na miejscu zastałem kuriozalną sytuację: osoby wokół mnie miały podniesione ręce zwrócone wnętrzem do góry. Myślałem wtedy, że to jakaś pomyłka, dorosłe osoby wystawiają bez sensu swoje dłonie, jak anteny satelitarne i próbują wygrać ten dziwny konkurs na najpiękniejsze paznokcie, podrygując swoim ciałem w rytm muzyki, jak na imprezie noworocznej. A ksiądz? Ma zamknięte oczy, z ręką do góry – acha, jeszcze moment i odtańczy krakowiaka.
Na zakończenie ksiądz zaprosił wszystkich do swoich grupek. „Swoich grupek”? myślałem. Jakich grupek. O co chodzi? Nie spotkałem się także z takim językiem, jaki usłyszałem na spotkaniu w grupce. Słyszałem, jak mówią wokół mnie: „Jezus zrobił mi …”, „Dziś rozmawiałem z Jezusem i…”, „Jadłem dziś śniadanie z Maryją”… „Jasny gwint”- myślałem, czy u nich wszystko w porządku? Czy oni już kompletnie oczadziali?
Takie ironiczne były moje myśli w tamtym momencie. A dziś… sam tak robię. Tworzę jakąś kompilację tamtych zachowań, po prostu zamykam oczy, wznoszę ręce do góry i daję się poprowadzić w najpiękniejszą z dróg, gdzie moja dusza wielbi Boga.
Przywołuję w pamięci, że gdy przyszła moja kolej na pierwszym spotkaniu w grupce i ktoś zapytał, dlaczego tu jesteś? Odpowiedziałem krótko „Nie mam pojęcia, po co tutaj jestem”.
Panie Jezu pozwoliłeś mi zobaczyć w medytacji Ciebie. Zamykam oczy podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu, trochę wątpię, a Ty przychodzisz, siadasz w mojej ławce tuż przy mnie, bierzesz pod ramię i pomagasz wstać. Mówisz przy tym: „Chodź, teraz Twoja kolej na modlitwę wstawienniczą. Widzisz?, tam gdzie zaraz pójdziesz czekają na Ciebie wszyscy święci, do których się modliłeś. Tam będę też Ja.”
Dzięki Tobie Panie Boże doświadczyłem działania Ducha Świętego. Gdy na mnie zstąpił, czułem, że wypełnia mnie ciepło, takie które nie parzy, tylko przyjemnie dociera do każdej komórki mego ciała, a dusza wtedy ze szczęścia śpiewa.
Chociaż Pan Bóg nie jest magikiem i moje problemy nie zniknęły, to na pewno przez moje cierpienie znalazł sobie drogę do mnie.
Rekolekcje dobiegły końca, ale już tydzień przed ich zakończeniem w moim sercu pojawiło się pytanie, które trwa do dziś: co dalej? Na naszych spotkaniach rekolekcyjnych otrzymałem praktyczną wiedzę jak dojść do Pana Boga, ale egzamin z życia dopiero przede mną. Czy go zdam? Mam nadzieję, że tak. W dużej mierze to ode mnie zależy, czy rekolekcje się skończyły, czy dalej będą trwać.
Moja dusza pragnie, abym został świętym. Tak wiem, że brzmi to pompatycznie. Myślę, że niedługo przekonam się, czy moja dusza naprawdę tego chce, czy tylko mnie nabiera…
Gdyby nie rekolekcje, to dalej tkwiłbym w przytłaczającej codzienności.
Dominus custodiat (Boże prowadź)!
Piotr

 

 

 

printFrom: http://nazaret.odnowa.org/rekolekcje-ewangelizacyjne/
Accessibility statementStrona domowaSite mapSzukajContactUp